PRYWATYZACJA A KONKURENCYJNOŚĆ POLSKIEJ GOSPODARKI

PRYWATYZACJA A KONKURENCYJNOŚĆ POLSKIEJ GOSPODARKI

Prywatyzacja gospodarki jest logiczną konsekwencją transformacji systemowej w Polsce zapoczątkowanej od wyborów z 4 czerwca 1999 roku. Skoro społeczeństwo wypowiedziało się w nich jednoznacznie za gospodarką rynkową, to realizacja tego celu nie była możliwa bez dominującej prywatnej własności w gospodarce. Praktyka gospodarki światowej dowodzi , że sektor prywatny jest bardziej efektywny niż publiczny i efektywniej zaspakaja potrzeby społeczeństwa, kierując się nastawieniem egoistycznym tj. zyskiem. Dlaczego polskie społeczeństwo opowiedziało się za gospodarką rynkową? Głównym powodem tej decyzji był namacalny dowód w postaci krajów Unii Europejskiej, który spowodował powszechne przekonanie, że tylko w warunkach rynkowych możliwe jest osiągnięcie wysokiego standardu życia. Tak więc społeczeństwo polskie głosowało za wysokim standardem życia, dobrobytem, ale nie za polaryzacją dochodową społeczeństwa i bezrobociem.
Liberalizacja działalności gospodarczej wprowadzona przez Ustawę o działalności gospodarczej z 1998 roku spowodowała dynamiczny rozwój małych i średnich firm, a więc oddolny rozwój sektora prywatnego. Jednakże w uwagi na małe zasoby kapitałowe społeczeństwa polskiego dynamika ilościowego wzrostu nie przekłada się na rozwój jakościowy tego sektora. W większości są to firmy bardzo małe, najczęściej rodzinne, zatrudniające przeciętnie 1,5 osoby i działające w handlu i usługach. Udział firm produkcyjnych, jak również nastawionych na eksport, jest marginalny. Tym nie mniej sektor small biznesu stworzył znaczną część miejsc pracy i złagodził negatywne następstwa procesu transformacji rynkowej. Właściciele większych firm tego sektora są beneficjentami przemian systemowych w Polsce. Z tej grupy tworzy się klasa średnia będąca podstawą rozwoju gospodarczego. Prywatyzacja sektora publicznego w krajach post-komunistycznych została oparta na wzorach brytyjskich, które były całkowicie niedostosowane do realiów. Naruszony przez opcję „liberałów” model prywatyzacji ekwiwalentnej stworzył od razu najważniejszą barierę jej rozwoju tj. barierę kapitałową.
W jaki sposób apauperyzowane przez system komunistyczny i antyinflacyjny program stabilizacyjny społeczeństwo mogło kupić po cenach rynkowych majątek państwowy? Było to oczywiście niemożliwe i przez większość społeczeństwa odbierane byłó jako wywłaszczenie społeczeństwa, zamiast jego uwłaszczenia. Koncepcja uwłaszczenia społeczeństwa nie została zrealizowana, a efektywność obecnego modelu prywatyzacji jest znikoma.
Bariera kapitałowa automatycznie spowodowała rozłożenie procesu prywatyzacji na kilkanaście lat, a głównym jej adresatem i beneficjentem został kapitał zagraniczny.
Opcja liberalna sprawująca w całym okresie transformacji realną władzę preferowała koncepcję tzw. „twórczej destrukcji”. Zakładano w niej, że wszystko co powstało w okresie PRL jest skazane na zniszczenie, a na to miejsce wkroczy kapitał zagraniczny i stworzy nam nowoczesne sektory gospodarki nastawione na eksport, w pełni konkurencyjne na rynkach światowych. Ta liberalna utopia spowodowała całkowitą obojętność, a nawet wrogość państwa wobec swoich przedsiębiorstw i ich majątku. W całym okresie transformacji państwo nie tylko, że nie restrukturyzowało swoich firm, to jeszcze „stwarzało” im skrajnie niekorzystne warunki funkcjonowania. Restrykcyjność państwa wobec sektora państwowego wyrażała się w:
• bardzo wysokiej stopie procentowej uniemożliwiającej wykorzystanie dźwigni kredytowej jako źródła finansowania inwestycji i rozwoju,
• wysokim poziomie fiskalizmu, zabierającym im całą wypracowaną akumulację finansową,
• ograniczeniem wschodnich rynków i wprowadzeniem bariery popytu przez podniesienie cen zaopatrzeniowych do cen rynku światowego przy znacznie mniejszym wzroście poziomu płac.
Komercjalizacja przedsiębiorstw państwowych miała na celu dostosowanie ich do działania w warunkach konkurencji rynkowej. Jednakże bez nakładów na restrukturyzację przedsiębiorstw państwowych, komercjalizacja sprowadziła się jedynie do przekształcenia ich formy prawnej, z przedsiębiorstw samorządowych w jednoosobowe spółki Skarbu Państwa. Tak więc, cel ekonomiczny komercjalizacji zastąpiony został celem biurokratyczno – ideologicznym, który umożliwił centralnemu aparatowi władzy jednoosobowe zarządzanie przedsiębiorstwami sektora publicznego, w dalszym ciągu państwowymi. O co tutaj chodziło liberałom? Oczywiście o władzę i możliwość zarządzania sektorem państwowym bez wymaganej wcześniej zgody samorządów pracowniczych. Na osłodę dano im tzw. „marchewki prywatyzacyjne” w postaci możliwości nabywania akcji firm na preferencyjnych zasadach oraz po komercjalizacji podnoszenia płac załogi bez tzw. popiwku. Komercjalizacja w istocie wywłaszczała społeczeństwo po to aby uzyskać dochody z prywatyzacji, które w warunkach prowadzonej polityki ekonomicznej były jedynym sposobem rządów na łatanie coraz większego deficytu budżetowego. W bieżącym roku planowane dochody z prywatyzacji wyniosą 21 mln zł, z czego prawie 12 mln zł pokryje deficyt budżetowy. Dziwny to mechanizm systemowy, mający cechy wyprzedaży majątku narodowego, dowodzący pośrednio nieefektywności przyjętego modelu zarządzania gospodarką narodową. Ta „lumpenpolityka” ekonomiczna państwa nie ma perspektyw z uwagi na małe już zasoby majątku państwowego. Według polityków prawicowych państwo zachowuje się „jak sutener sprzedający nie swój majątek kapitałowi zagranicznemu”. Majątek „państwowy” stworzony przez społeczeństwo został uznany za własność rządu i sprzedany kapitałowi zagranicznemu znacznie poniżej jego wartości.
Pozostaje nie rozwiązany problem z czego bowiem będziemy pokrywać deficyt budżetowy państwa. W tym „systemie”, po sprzedaniu………………………………….
Dochody z prywatyzacji winny być reinwestowane…………………………. sprzedaży firm mających już zdolność do generowania……………………………….. nasz kraj wiele miliardów dolarów, gdyż sprzedaż form przed ich restrukturyzacją jest nieopłacalna. Dochody z prywatyzacji winny być również przeznaczone na pośrednie uwłaszczenie społeczeństwa np. przez dokapitalizowanie ZUS-u i odtworzenie indywidualnego kapitału początkowego każdego polskiego obywatela pracującego i płacącego składki na ubezpieczenia społeczne.
Całkowite fiasko poniosła koncepcja zagranicznych inwestorów strategicznych. Według oczekiwań liberałów mieli oni jako aktywni inwestorzy wnieść do polskich firm nie tylko know-how w zakresie zarządzania, ale przede wszystkim kapitał i know-how w zakresie nowych technologii produkcji i nowych produktów, a tym samym umożliwić polskim towarom wejście na zagraniczne rynki zbytu.
Tymczasem praktyka dowodzi, że większość inwestorów strategicznych świadomie marginalizuje kupione firmy ograniczając ich skalę działalności i zmieniając je w krajowe centra zbytu produktów wytwarzanych w ich firmach zagranicznych, przejmując jednocześnie ich sieć dystrybucji. Następuje marginalizacja byłych polskich firm, które stają się małon znaczącymi oddziałami dystrybucyjnymi firm zagranicznych.
Bardziej sensowne byłoby przyciąganie do naszego kraju inwestorów pasywnych w postaci funduszy powierniczych, firm ubezpieczeniowych i reasekuracyjnych. Podmioty te nastawione są na zyski, a więc na rozwój działalności podmiotów, w które zainwestowały swój kapitał.
Czy w obecnym typie polityki gospodarczej konkurencyjność polskich firm mogła wzrosnąć? Oczywiście nie. Wręcz przeciwnie, konkurencyjność większości sektorów gospodarczych w Polsce obniżyła się i w sposób jednoznaczny uwidacznia się ten stan w chronicznym deficycie bilansu handlowego i bardzo niskim poziomie eksportu oraz uwstecznionej jego strukturze. Ta polityka doprowadziła do powstania syndromu trwałej niezdolności firm w Polsce do konkurowania z produktami firm zachodnich oraz uwsteczniania struktury eksportu. Szlagierem eksportowym Polski stały się surowce (miedź elektrolityczna, surowce rolnicze i leśne) i towary o niskim poziomie przetwarzania, natomiast udział towarów o wyższym poziomie przetworzenia i innowacyjności znacznie się zmniejszył, nawet w stosunku do okresu PRL. Polska stała się rynkiem zbytu dla towarów zagranicznych i eksporterem produktów nieprzetworzonych lub składanych z podzespołów sprowadzanych z zagranicy (samochody osobowe).
Dlaczego tak się stało? W Polsce nie zrealizowano żadnej koncepcji polityki przemysłowej ani też regionalnej. Nie podjęto również ochrony rynku krajowego przed konkurencją zagraniczną, zwłaszcza w sektorach o strategicznym znaczeniu dla polskiej gospodarki. „Zapomniano” zupełnie o ochronie polskiego rolnictwa przed wielokrotnie dotowanym rolnictwem Unii Europejskiej.
Słabe mechanizmy rynkowe w Polsce w połączeniu z narzuconymi przez politykę dostosowawczą uwarunkowaniami egzogenicznymi oraz dynamiczny rozwój small biznesu, wymuszony głównie rosnącym bezrobociem, nie były w stanie stworzyć podwalin pod międzynarodową konkurencyjność polskiej gospodarki. Większość firm sektora małych firm nastawiona jest na rynek lokalny, nie posiada niezbędnego do rozwoju kapitału finansowego, jak również kapitału intelektualnego i innowacyjnego.
Szanse na uzyskanie konkurencyjności międzynarodowej miały duże firmy państwowe, pod warunkiem ich wcześniejszej restrukturyzacji. Tej szansy niestety nie wykorzystaliśmy. Aktualnie większość firm o strategicznym znaczeniu dla gospodarki, w tym zwłaszcza system bankowy jest własnością kapitału zagranicznego. Tak więc, od decyzji zagranicznych korporacji zależy przyszły poziom konkurencyjności ‘polskiej” gospodarki. W tych warunkach jestem pesymistą co do możliwości podnoszenia innowacyjności i konkurencyjności polskiej gospodarki.
Pozostało na zatem czekać na to, aż z polskich firm small biznesu wyrosną rekiny konkurencyjności. Proces ten jednak będzie trwał dość długo. Drugim sposobem może być przejęcie modelu hinduskiego polegającego na tworzeniu przez państwo innowacyjnych sektorów gospodarczych, a po ich rozwoju przekazanie ich do sery prywatnej. Ten drugi sposób podnoszenia konkurencyjności, przy obecnym modelu zarządzania państwem i stanie finansów publicznych jest niemożliwy do realizacji. Trzecim modelem, najbardziej realnym, jest mariaż dwóch poprzednich.
Czy zatem Polska, w wyniku narzuconego nam przez MFW i liberałów model transformacji, nie ma szans na podniesienie konkurencyjności swojej gospodarki? Szanse takie istnieją pod warunkiem zasadniczej zmiany typu polityki ekonomicznej oraz preferowania fundamentów innowacyjności społeczeństwa tj. systemu edukacji narodowej, w tym zwłaszcza szkolnictwa wyższego.
Czy nasz układ polityczny sprosta temu strategicznemu wyzwaniu rozwojowemu? Istnieją co do tego uzasadnione obawy.
Powstaje pytanie czy polskie firmy nie miały szans na sprostanie konkurencji ze strony firm zachodnich? Szereg dużych firm polskich jak i całych sektorów, w normalnych warunkach ekonomicznych, miało realną szansę na sprostaniu temu wyzwaniu. Banki polskie jak również PZU S.A. i PZU Życie S.A. mają niezbędne kapitały na ich dostosowanie się do konkurencji międzynarodowej. Posiadły one nawet strategiczne przewagi nad konkurencją w postaci rozwiniętej sieci handlowej oraz udziale w rynku. Stąd też ich prywatyzacja, poza celami fiskalnymi i budżetowymi, nie ma uzasadnienia ekonomicznego.
W sektorze bankowym, przemyśle spożywczym, przesyle energii elektrycznej i gazu, ciężkiej chemii, przemyśle obronnym, budownictwie przemysłowym, produkcji materiałów budowlanych, funkcjonowały i nadal funkcjonują firmy z których możemy jeszcze stworzyć konkurencyjne firmy o polskiej tożsamości narodowej. Według opinii M. Olex-Szczytowskiego konkurencyjność tych sektorów nie jest niższa niż firm hiszpańskich i portugalskich z chwilą wejścia tych krajów do Unii Europejskiej.
Tożsamość narodowa firm nie oznacza awersji do kapitału zagranicznego. Jednakże znaczna część dużych i prężnych podmiotów gospodarczych winna mieć tożsamość narodową tzn. znaczny udział kapitału polskiego lub przynajmniej złotą akcję, polski zarząd oraz siedzibę centrali w Polsce. Większość dużych firm działających globalnie, mimo przewagi kapitału zagranicznego, posiada tożsamość narodową, np. BBank. Dlaczego to jest tak ważne? W kraju rodzimym, w którym jest centrala firmy rozwijana jest działalność firmy i dokonywane największe inwestycje, a więc tworzone są miejsca pracy o dużej wydajności pracy. Wtedy również firmy te płacą w kraju największe podatki i tworzą dochody budżetu państwa. Firma inwestująca za granicą kreuje jednocześnie eksport swoich wyrobów na obce rynki do spółek zależnych, poprawiając bilans handlowy i płatniczy swego kraju. Nie bez znaczenia jest również kwestia tzw. morale gospodarczego społeczeństwa. Posiadanie polskich sektorów dobrze sprawdzających się w warunkach konkurencji międzynarodowej stwarza poczucie narodowej dumy i wiary we własne siły oraz przeciwdziała emigracji kadr najwyżej wykształconych i przedsiębiorczych. Polska w wyniku obecnej polityki prywatyzacyjnej została w dominującej części zdominowana przez kapitał zagraniczny co doprowadziło nas do peryferyzacji polskiej gospodarki.
W celu zachowania resztek ekonomicznej autonomii narodowej należy zachować kontrolę nad dwoma bankami polskimi tj. PKO BP i BGŻ, towarzystwami ubezpieczeniowymi PZU S.A. i PZU Życie S.A. oraz innymi sektorami mającymi charakter monopoli naturalnych np. PSE, PGNiG. Lepiej bowiem jest gdy monopolista naturalny jest firmą kontrolowaną przez państwo niż kapitał prywatny, a zwłaszcza zagraniczny.
Kapitał zagraniczny jest niezbędnym warunkiem rozwoju gospodarczego Polski. Jednakże praktyka dowodzi, że 40 mld $, które napłynęły do Polski przez ostatnie 10 lat nie podniosła znacząco konkurencyjności polskiej gospodarki. Inwestycje te nakierowane były na zakup istniejących firm i banków. Natomiast bezpośrednie inwestycje zagraniczne typu „green field” są rzadkością i występują prawie wyłącznie w specjalnych strefach ekonomicznych, z uwagi na wieloletnie ulgi inwestycyjne. W interesie narodowym Polski jest sterowanie napływem tego kapitału w ten sposób aby poprawiać i unowocześniać strukturę polskiej gospodarki. Państwo nie steruje ani strukturą sektorową inwestycji zagranicznych ani ich lokalizacją. Nie steruje się również zagadnieniami importu zaopatrzeniowego oraz kooperacją. W rezultacie tylko niewielka część zaopatrzenia produkcyjnego pochodzi z Polski, firmy zagraniczne rezygnują z polskich kooperantów i oszukują fiskusa przez zawyżanie wartości tego importu. Analiza listy 500 największych firm w Polsce, głównie zagranicznych, posiadających największe udziały w polskim rynku, wykazuje że generują one starty. Jak to jest możliwe? Sprawa jest dla każdego ekonomisty jednoznaczna, a nasze władze mają na te ewidentne przekręty „końskie okulary”. Firmy z kapitałem zagranicznym w Polsce nie powinny być usprawiedliwione w stosunku do pozostałych firm. Równość sektorów winna być przestrzegana, a przywileje firm zagranicznych w postaci ulg inwestycyjnych i zwolnień podatkowych zlikwidowane.
Drugim mitem jest wyższość firm zachodnich w zakresie zarządzania. Dobitnym dowodem tej wyższości jest katastrofalny stan NFI zarządzanych przez zagraniczne firmy. Polscy menadżerowie, zwłaszcza młodej generacji, posiadają dobre przygotowanie do zarządzania firmami. Natomiast właściciele firm zagranicznych preferują do zarządów pracowników rekrutujących się z zagranicy, mimo że nie znają oni polskich realiów.
Z perspektywy 10 lat transformacji demonopolizacja i związane z nią podziały firm były zasadniczym błędem. Zakładano bowiem, że polska gospodarka ma charakter autarkiczny, podczas gdy otwarcie Polski na świat i wejście na polski rynek zachodnich koncernów zasadniczo zmieniło warunki konkurencji. W gospodarce światowej duże firmy zawierają fuzje aby podnieść swą konkurencyjność w warunkach globalizacji, a w Polsce szliśmy pod prąd tych tendencji, dzieląc firmy średnie w skali światowej na bardzo małe. Czy to zwiększyło konkurencyjność polskiej gospodarki? Z pewnością nie.
Na podstawie przeprowadzonej analizy można sformułować następujące wnioski syntetyczne dotyczące przebiegu procesów prywatyzacji i ich skutków społeczno – gospodarczych:
• prywatyzacja w Polsce nie wpłynęła na podniesienie konkurencyjności polskiej gospodarki,
• w wyniku przyjętego modelu prywatyzacji polska gospodarka została zdominowana przez kapitał zagraniczny, który nie jest zainteresowany jej rozwojem lecz przejęciem rynków zbytu dla swoich towarów,
• następuje peryferyzacja polskiej gospodarki i jej zależność od decyzji strategicznych koncernów międzynarodowych,
• prywatyzacja przyczyniła się do narastania bezrobocia z uwagi na redukcję nie tylko przerostów zatrudnienia, ale przede wszystkim w wyniku zmniejszenia skali działalności gospodarczej przejmowanych przez kapitał zagraniczny polskich firm,
• prywatyzacje nie spowodowała pozytywnych przekształceń gospodarczych lecz przyczyniła się do uwstecznienia strukturalnego polskiej gospodarki, a w rezultacie jej eksportu,
• rezultatem przyjętego modelu prywatyzacji jest tendencja do zwiększania się deficytu handlowego i płatniczego Polski, a więc dalsze jej zadłużanie się,
• prywatyzacja nie spowodowała uwłaszczenia polskiego społeczeństwa lecz jego wywłaszczenie, a tym samym obniżyła jego poparcie dla reform rynkowych,
• dochody z prywatyzacji wykorzystuje się jako źródło pokrycia deficytu budżetowego oraz nieudolności ekonomicznej i koncepcyjnej rządów opcji tzw. liberalnej,
• w procesie transformacji systemowej popełniliśmy wiele fundamentalnych błędów, wynikających głównie z niskiego poziomu naszych elit politycznych oraz wiary w nieomylność i obiektywność ekspertów jak również instytucji finansowych Zachodu.

Comments are closed.