Herman Melville (1819 – 1891)

Herman Melville (1819 – 1891)

Był nieco młodszy od Hawthorne’a. Bardzo cenił jego twórczość, mówił o Hawthornie „geniusz”. Bardzo wcześnie stracił ojca. Pływał na statkach handlowych dopóki się bogato nie ożenił. Dzięki temu kupił sobie farmę w Massachusetts gdzie do końca życia poświęcił się pisarstwu. Mellvile większość swojej twórczości realizował w formie wprawek pisarskich. Poruszał jakiś motyw, jako marginalny, w jednej powieści a w następnej go rozwijał.

“Typee: a Peep at Polynesian Life” (1846) To pierwsza powieść Melville’a. Jest po części biograficzna. Główny bohater, młody człowiek, ucieka ze statku wielorybniczego, dlatego, że nie jest w stanie znieść twardych zasad, które tam panują (czegoś na kształt fali) i okrucieństwa. Udaje się na polinezyjską wyspę, która jest prawie jak raj. Mieszkają tam ludzie, którzy nie znają cywilizacji, nie znają pojęć dobra i zła i co za tym idzie nie znają pojęcia grzechu, nie mają żadnej fałszywej moralności, ani norm, które sami sobie narzucają, ale nie mają norm społecznych, jakie mają zachodnie cywilizacje. Mówi się, że ta powieść jest jedną z poważniejszych krytyk cywilizacji zachodniej gdyż to, co stworzył w Typee to obraz Ameryki widzianej w krzywym zwierciadle.

„Omoo” (1847) Akcja tej powieści toczy się na Tahiti. Opowiada o tym, o czym wspominał już Hawthorne w „The May-Pole of Merry Mount”, mianowicie o tym, jak misjonarze – ogniem i mieczem – chcieli wprowadzić moralność i religię w społeczności tubylczej. Niewinność i świeżość, o której autor wspominał na kartach „Typee” zostaje tutaj zniszczona przez misjonarzy. Melville miał sporo kłopotów z wydaniem tej książki, ponieważ skoro misjonarze chcieli zaszczepić poczucie wstydu i moralności w mieszkańcach tej wyspy, to znaczy, że mieszkańcy mieli inne poglądy na moralność, niż ogólnie przyjęte w cywilizacji zachodniej. Melville dość szczegółowo opisywał ich zwyczaje seksualne dość daleko odbiegające od moralności zachodniej, w związku, z czym powieść została uznana za grzeszną i zepsutą stąd kłopoty z wydaniem. W końcu musiał usunąć kilka barwnych opisów.

„Mardi” (1849) Jest najbardziej alegoryczna z powieści Melville’a. Akcja dzieje się na zmyślonym archipelagu a bohater to młodzieniec poszukujący swojej zaginionej ukochanej, która jest symbolem największego piękna i największej niewinności. Jest on w stanie poświęcić wszystko żeby odnaleźć zaginioną ukochaną. Do tego stopnia wszystko, że niszczy nawet życie jej samej. Tahi – główny bohater tej powieści jest pierwowzorem kapitana Ahaba z „Moby Dicka” – człowiekiem, który w imię jakiegoś niedoścignionego ideału, jest w stanie nie tylko poświecić wszystko, ale też zniszczyć wszystko. Ideał, który w sobie nosi jest tak naprawdę źródłem nieszczęścia.

„Redburn: His First Voyage” (1849) Opowiada, o tym, o czym Melville opowiadał już mnóstwo razy: o młodym niewinnym człowieku, który żyje wśród marynarzy, który jest przez nich bardzo okrutnie traktowany, który widzi zło, jakie funkcjonuje w modelu mikrokosmosu, jakim jest statek. Dopływa do brzegów Anglii i opisuje życie w Liverpoolu – tu znowu mamy krytykę cywilizacji zachodniej.

„White Jacket” (1850) Ta powieść jeszcze bardziej przybliża nas do powieści o białym wielorybie. Akcja tym razem toczy się na statku wojennym, potraktowanym jak mikrokosmos społeczeństwa. Oficerowie są okrutni wobec marynarzy, marynarze są okrutni wobec siebie nawzajem Najmłodsi są zawsze krzywdzeni przez starszych. Główny bohater nie ma własnego kapoka. Nosi biały „kapok” z płótna żaglowego, który staje się dla niego wielkim nieszczęściem. Wyróżnia się spośród wszystkich marynarzy ubranych na ciemno. Biały kolor kapoka, symbolizuje niewinność tego młodego człowieka. Jeżeli starsi marynarze chcą komuś dokuczyć, to zawsze trafia się to głównemu bohaterowi. Jest prześladowany przez wszystkich. Pewnego dnia podczas wypełniania obowiązków na pokładzie panują ciężki warunki i wpada do wody. Kapok z żaglowego płótna chłonie wodę i zaczyna go ściągać na dno. Żeby się uratować musi się z niego wyplątać. Wyplątuje się i zostaje wciągnięty na pokład. To jest warstwa dosłowna.
Warstwę symboliczną możemy sobie sami dośpiewać. Coś białego zniknęło: może zniknęła jego niewinność albo wiara w dobroć człowieka. Został zanurzony: to prawie jak chrzest ale we chrzcie jesteśmy zanurzeni w dobro a tu raczej w zło. To byłby moment inicjacji. Z trzeciej strony, dopiero po odrzuceniu tej białości został wciągnięty na pokład, dopiero teraz marynarze przyjęli go jako swojego.

U Melville’a mężczyźni często przyjaźnią się ze sobą w sposób typowo męski, przez wspólną zaprawę w boju. Jest również eksplorowany wątek homoseksualny takiej relacji, ale to nie w każdej powieści. Mówi się, że przyjaźnie między mężczyznami podkreślały u Melville’a to, że kobiety nie są godne takiej przyjaźni (niejako siłą rzeczy, w końcu nie pływały na statkach wielorybniczych, więc nie były w stanie razem przejść przez piekło, a co za tym idzie, stworzyć lojalności wobec siebie).

„Moby Dick or, the White Whale” (1851) Można go czytać na dwa sposoby. W całości, – co jest bardzo czasochłonne i jest dużym wyczynem, albo można przeczytać tylko warstwę przygodową pomijając rozdziały opisujące szczegółowo technikę łowienia wielorybów itp.

Dygresja: te opisy przypominają przydługawe opowieści o lesie w powieści H. D. Thoreau „Walden”. A to z kolei przypomina Jefferson’a i jego wstawki o hodowaniu roślin.

Mówi się, że podobnie jak „Wadlen”, „Moby Dick” nie jest powieścią przygodową. Jest traktatem filozoficznym, który dla lepszej strawności został ubrany w warstwę fabularną.

Fabuła dotyczy pogoni za białym wielorybem rzadko spotykanym w przyrodzie. Statkiem dowodzi kapitan o imieniu Ahab, ma tylko jedną nogę, drugą odgryzł mu wieloryb. Narratorem jest młodzieniec, który nie zdradza nam swojego imienia. Pierwsze zdanie powieści to „Nazwijcie mnie Ismael” (Call me Ismael) w sensie np. mów mi Franio. Czyli, tak naprawdę to nie ma znaczenia jak on ma na imię. To sugeruje nam podejście do rzeczywistości nie wprost. Świat w powieści jest oglądany oczami Ismaela, który jako bardzo młody człowiek trafia na statek wielorybniczy, przechodzi przez piekło, zaprzyjaźnia się, jest świadkiem pogoni za wielorybem za wszelką cenę, narażając na szwank statek i życie marynarzy. Baiły wieloryb symbolizuje wydumany ideał, dla którego chce się poświęcić wszystko. Ismael opisuje to wszystko z krytycznym podejściem.
Mamy tutaj znowu symbolikę białości. Dlaczego wieloryb jest biały? Trudno powiedzieć czy jest to symbol dobra, zła czy może wszystkich kolorów złożonych w jeden (Melville fascynował się fizyką wiedział, że białe widmo to złożenie na siebie wszystkich kolorów – wszystko i nic w jednym). „Moby Dick” jest przede wszystkim utworem filozoficznym, dlatego, że opowiada o czymś, co było zawsze amerykańskim kompleksem mianowicie, jak jednostka obdarzona tylko we własny umysł (w którego moc wierzy bardziej lub mniej w zależności od epoki) i we własne ręce ma zapanować nad przestrzenią i przyrodą i ją sobie podporządkować.

Tutaj wracamy do Emersona. On nie stworzyłby „Moby Dicka”, bo uważałby, że ludzie wyruszają na statku w morze a wieloryb pływa obok i wszyscy żyją w harmonii. Natomiast symboliści wręcz przeciwnie, dla nich przyroda jest pożerająca. Katastrofa, do której dochodzi na końcu powieści jest zemstą przyrody na człowieku, który chciał podnieść na nią rękę. Wniosek z tego taki, że przyroda wskazuje człowiekowi gdzie jest jego miejsce. Może być przyjazna pod warunkiem, że człowiek okaże pokorę.

Teraz trochę cytatów:

„There is a wisdom that is a woe, but there is a woe that is madness” to jest zdanie, które wypowiada Ismael o Ahabie. Moby Dick stał się obsesją Ahaba.

“I take SPACE to be the central fact to man born in America […] I spell it large because it comes large here. Large, and without mercy.
It is geography at the bottom, a hell of white land form the beginning. That made the first American story: exploration. To Melville it was not the will to be free, but the will to overwhelm nature that lies at the bottom of us as individual as people.”

Ten fragment jest interpretacją tego, co chciał powiedzieć Melville, wypowiedzianą 100 lat po napisaniu powieści ok. roku 1950. Jest autorstwa amerykańskiego poety Charlesa Olesna. Odczytał on „Moby Dicka” jako powieść o kompleksie amerykańskim, który polegał na podporządkowywaniu wielkiej i niepokonanej przestrzeni. Uważał, że pierwsi osadnicy przybyli, aby podporządkować sobie przestrzeń, która nie jest jeszcze skażona przez innych ludzi amerykańskiego nie jest ograniczona. Uwierzyli, że są w stanie wszystko z tą przestrzenią zrobić, mają tyle siły, że nad nią zapanują. Przestrzeń jednak powiedziała: nie.

Na „Moby Dicku” twórczość Melville’a się nie skończyła:

„Pierre, or the Ambiguities” (1852) Po ukazaniu się tej powieści pojawiła się recenzja pt. „Herman Melville zwariował”. Sporo miejsca poświęca tu kazirodztwu, napisał, że pewne rzeczy z nieświadomości wpływają na życie człowieka. Po tych recenzjach zaczął pisywać już tylko krótkie formy literackie. Np.:

„The Piazza Tales” (1856) Bardziej znane z opowiadań to:
 „Barthelby, the Scrivener”

 „Benito Cereno” - jest najbardziej znane. Opowiada o granicy między złudzeniem a rzeczywistością. Pewien młodzieniec będący kapitanem amerykańskiego statku, nazywa się Delano, nagle widzi na horyzoncie statek i wydaje mu się, są na nim sami zakonnicy, bo widzi ciemne postacie. Kiedy przypływa bliżej okazuje się, że jest to statek pełen czarnych niewolników. Kapitanem tego statku jest tytułowy Don Benito. Fascynuje go jak bardzo usłużni są czarni, a zwłaszcza sługa Don Banita, który w ogóle go nie opuszcza. Trochę się zdziwił, gdy w pewnym momencie czarny uderzył marynarza. Doszedł do wniosku, że coś jest nie tak i chyba cała załoga z Don Benito na czele chce zrobić zamach na jego życie i statek, bo coś mu się dziwnie przyglądają. Nabiera dużej podejrzliwości, chce wrócić na swój statek i zaprosić Don Benita. Don Benito nie chce skorzystać, więc Delano się obraża. W ostatniej chwili gdy Delano wraca na swój pokład Banito Cerero wskakuje zanim chcąc razem z nim uciec. Delano odbiera to jako zamach na swoje życie, od którego ratuje go wierny sługa Don Banita zabijając swojego pana. Okazuje się, że tak naprawdę Delano się wszystko pomieszało, bo był to statek niewolniczy, na którym doszło do buntu. Niewolnicy wymordowali większość załogi, zostawiając tylko najpotrzebniejszych. Nie opuszczali ich ani na krok, bo nie chcieli, aby Delano dowiedział się, co się stało. Na końcu dochodzi do procesu. Przywódca buntu zostaje skazany na śmierć. Zaraz poźniej umiera Don Benito Cereno.
Na marginesie, Melville był zdecydowanym przeciwnikiem niewolnictwa i to opowiadanie miało dać temu wyraz.

 „The Encantados”

 „The Paradise of Bachelors and the Tartans Maids”

„The Confidence Man: His Masquerade” (1857) Rzecz toczy się tym razem na statku rzecznym. Opowiada o oszuście, który jest znacznie bardziej inteligentny i znacznie sprytniejszy, niż pozostali pasażerowie tego statku. Każdego dnia jednego z nich oszukuje. Późniejsi krytycy uważali, że jest to jeden z ostrzejszych ataków Melvillea na cywilizację zachodu.

„Israel Porter: His Fifty Years of Exile” (1855) Jest również ważną powieścią, a to dlatego, że jest to powieść o wojnie o niepodległość a tytułowy Israel Porter, to trochę Benjamin Franklin. Nie ma tu dramatycznego konfliktu jak w przypadku innych powieści Melville’a. Wielu krytyków XX-wiecznych wyciągnęło wniosek, że Melville dostał tak po głowie od krytyków XIX-wiecznych, że chciał się im tą powieścią przypodobać.

Pod koniec życia Melville pisał również poezję ale o tym nie będziemy rozmawiać.

„Billy Bud” (1891) Tę powieść pisał w obliczu swojej śmierci. Nie została dokończona. Opublikowana dopiero w roku 1924. Opowiada jak zwykle o marynarzu, który został niesłusznie posądzony o zbrodnie, pomówienie na niego zostało skierowane przez złośliwego kapitana. Bohater – Billy Bud nie był w stanie bronić się przed ta niesprawiedliwością. Miał najniższy stopień w hierarchii i nie było niczego, co mogłoby potwierdzić jego niewinność. Okoliczności tak pokierowały jego losem, że w końcu zabił kapitana, za co został skazany na śmierć. Mówi się, że ta powieść jest mniej dramatyczna, że Melville pod koniec życia pogodził się z tym, że niesprawiedliwość jest na świecie, że tak zawsze będzie i nie ma co się szarpać.

Comments are closed.