Problem urbanizacji miast amerykańskich

Problem urbanizacji miast amerykańskich

Pierwszym problemem jest przejście społeczeństwa amerykańskiego od życia wiejskiego, mało zurbanizowanego do życia postprzemysłowego lub poprzemysłowego. Jednak nie powinno się używać w tym kontekście terminu „posturbanizacja” czy „postubran” (mówiąc o społeczeństwie), co nie oznacza, że wspomniane wyżej zjawiska nie istniały. Na wstępie należy przypomnieć, że większość emigrantów tzw. Wielkiej Emigracji przed I wojną światową o osiedlała się w miastach ponieważ to miasta oferowały im możliwość pracy jaką chcieli podejmować. Oraz o migracji ludności wewnątrz Stanów Zjednoczonych do wielkich ośrodków miejskich z terenów wiejskich.
Jak chodzi o socjologię miast w USA, to mieści się ona w dziedzinie social science; obecnie jednak amerykańskie nauki społeczne sporadycznie zajmują się opisem miast. Od ok. 25 lat panuje bowiem powszechny pogląd, że nic nowego się w nich nie dzieje. Osobiście Profesor nie zgadza się z tym stwierdzeniem.

Socjologowie amerykańscy zwracali uwagę na fakt, że w amerykańskiej świadomości społeczno-kulturowej miasto, (zwłaszcza duże przemysłowe) nigdy się nie zakorzeniło jako część amerykańskiego etosu życia. Miasto było raczej postrzegane od czasów kolonialnych do współczesności (nie tylko w ujęciu ideologii konserwatywnej) jako problem do rozwiązania a nie jako idealne miejsce do życia.
Można w tym miejscu dodać, że szczególnie Nowy Jork nigdy nie był postrzegany jako typowe amerykańskie miasto zarówno przez samych nowojorczyków jak i mieszkańców pozostałych części Ameryki „Nowy Jork to po prostu Nowy Jork a nie Ameryka”.

Gdzie zatem mieści się prawdziwa Ameryka?
W ideologii, świadomości, pisarstwie Amerykanów ta „prawdziwa” Ameryka znajduje się w małych miastach, które były określane jako miasta tzw. main street. To właśnie wokół głównej ulicy znajdowały się instytucje publiczne służące temu miastu. Było ono w szczególny sposób związane regionem w jakim się znajdowało. Już na początku XX wieku, ale szczególnie po II wojnie światowej daje się zaobserwować zjawisko które nazywamy – ucieczką Amerykanów z dużych miast, oczywiście tych których było na to stać. Miasto było postrzegane jako miejsce w którym mieszka się z konieczności.

Analiza i założenia szkoły ekologii społecznej
Wywodziła się ona z nurtu naturalistycznej myśli społecznej, postrzegała miasta jako dżunglę. Obserwowano w miastach naturalne interakcje między różnymi grupami społecznymi. Widziała miasto jako silnie zagęszczoną i zamieszkałą przestrzeń. Podkreślano to zwłaszcza w chicagowskiej szkole ekologicznej (zapoczątkowanej w latach 10-tych XX w. a najlepiej rozwiniętej w latach 20-tych), która brała za przedmiot swojego zainteresowania zwłaszcza duże miasta. Dotyczy to zwłaszcza miast powstałych w okresie gwałtownego uprzemysłowienia i masowej emigracji.

W chicagowskiej szkole ekologicznej wyróżniono pewne naturalne formy rozwoju w tychże miastach.

1. Koncepcja przestrzenno-gwieździsta

1 - Crosstown Limits w 1880
2 - Radial Development w 1900
3 - Radial Development w 1880
4 - Crosstown Limits w 1900

Chodziło w niej o geograficzną analizę przestrzeni miejskiej. Patrzono na miasto jako na rozszerzającą się przestrzeń, przy czym odległość od centrum nie oznaczała tylko odległości fizycznej, ale także odległość znaczącą społecznie. Promienie gwiazdy oznaczały drogi dojazdowe i linie kolei podmiejskich. O samym centrum mówiono pedestrian city, czyli o tej części miasta, którą można było przejść piechotą. Samo zaś miasto rozwijało się koliście. W przypadku Chicago rozwój odbywał się półkoliście, dlatego że centrum znajdowało się nad jeziorem; Chicago uznawane jest za typowe miasto amerykańskie, które urzeczywistniało koncepcję rozwoju przestrzenno-gwieździstego.

2. Klasyczny model E. W. Burgess’a

1. Central Business District
2. Zone in Transition
3. Zone of Independent Workingmen’s Homes
4. Zone of Better Residences
5. Commuter Zone

Rozwój szkoły chicagowskiej łączy się bezpośrednio z początkiem nurtu tzw. zaangażowanej socjologii epoki progresywnej. Jej autorzy nie chcieli wyłącznie opisywać obserwowanych zjawisk, ale także zastanowić się w jaki sposób można je modyfikować. W tym czasie zainicjowany został po raz pierwszy przez rząd amerykański program polityka społeczna (na małą skale), jednak rozwijać się on będzie bardziej dopiero od lat 60-tych XX w. Wtedy jednak zaczęto już się zastanawiać w jaki sposób można wpływać na ten spontaniczny rozwój miast. Od początku istnienia szkoły dominowały w niej poglądy raczej pesymistyczne w odniesieniu do tego jak rozwijać się będą miast. Uczeni ci w tych występujących obok siebie różnych kulturowo społecznościach widzieli tło przyszłych konfliktów, obserwując w nich przejście od wspólnoty gemeinschaft (community) do społeczeństwa gesellschaft, w którym następował zanik dawnych więzi, przy czym nie pojawiało się w ich miejsce nic nowego. To w oparciu o analizę sytuacji w miastach amerykańskich, pojawiały się koncepcje społeczeństwa masowego, całkowicie zatomizowanego.
Miasta amerykańskie były dla przybywających do nich emigrantów wielkim szokiem, gdyż ludzie ci pochodzili z małych miast lub wsi. Dlatego tuż po osiedleniu się próbowali odtworzyć dawne więzi, co na ogół im się udawało z korzyścią dla nich samych jak i miast amerykańskich w ogóle. Wydaje się, że pesymizm badaczy początku XX w. tj lat 10-tych i 20-tych był całkowicie uzasadniony. Paradoksalnie dopiero Wielki Kryzys w latach 30-tych unormował sytuację, gdyż zahamował imigrację zewnętrzną do USA jak i tą wewnętrzną do dużych miast. Polityka New Deal oraz program społeczny rządu amerykańskiego w znaczący sposób ustabilizowały sytuację w miastach.

Zarzuty wobec szkoły chicagowskiej
Długo nie dostrzegali, że prezentowany przez nich obraz był bardzo jednostronny. Ponieważ opisywany przez nich anonimowy, zróżnicowany tłum istniał tylko w centrum. Dodatkowo tworzyły się zwarte grupy etniczne, które mogły przekształcić miasto już nie w wielki, anonimowy moloch, ale w mozaikę etniczną. Ważną rolę w tym procesie spełniały wspólnoty religijne, które pozwalały zachować imigrantom ich tożsamość (obecnie w USA funkcjonuje ok. 300 tys. Wspólnot religijnych!), dodatkowo przy wielu tych wspólnotach funkcjonują różne organizacje np. kółka różańcowe (religijne), ale także stowarzyszeń ekonomicznych, politycznych itd. Chodzi o to, by uzmysłowić sobie, że na tą anonimową siatkę prostych ulic miast amerykańskich, szybko nałożyła się siatka różnorodności. Twórcy szkoły chicagowskiej opisywali raczej te zjawiska jako tworzenie się getta, widząc w nim wyłącznie negatywne skutki. Jednak Chicago lat 20-tych mogło być tak postrzegane.
Nie uwzględniali zróżnicowania etniczno-politycznego, przede wszystkim w tym znaczeniu, że nakładała się na nie siatka amerykańskiej demokracji, zwłaszcza na szczeblu lokalnym. Funkcjonujący tryb wyboru przedstawicieli, głosowania, istnienia grup nacisku tworzyły pewne ramy formalne, które często zostały wypełnione treścią etniczną, kulturową. Nie ulega wątpliwości, że te „etniczne maszyny wyborcze” miały istotny wpływ na formowanie się struktury społeczno-politycznej.
Jednak procesy asymilacji pokazują, że na początku mamy do czynienia wśród emigrantów z szokiem kulturowym i zepchnięciem na margines. Najlepiej pokazują to losy Irlandczyków, którzy tak naprawdę pierwsi stworzyli getta etniczne. Dopiero później, gdy przybywały nowe fale emigracji, Irlandczycy włączali się pełnie w życie społeczne.

Luis WIRTH „Urbanism as a way of life” 1938
Pisał, ze miasto i procesy urbanizacji to przejście od wspólnoty typu gemeinschaft do społeczeństwa typu gesellschaft, ale to przejście nie jest wcale pełne i jednokierunkowe. Skupiał się przede wszystkim na opisie ludzi, pomijać zupełnie wpływ instytucji publicznych.
Charakteryzował miasto przy pomocy aspektów:
1. Wielkość populacji
2. Gęstość (fizyczna i społeczna)
3. Stopień heterogeniczności społeczności

Herbert GANS „Urbanism and Suburbanism as a way of life” 1962
Prowadząc własne badanie, zwrócił uwagę, że Wirth zasadniczo nie mylił się wyróżniając właśnie te 3 aspekty. Wówczas w latach 60-tych już 2/3 Amerykanów mieszkało w miastach, ponadto powinno się uwzględnić urbanizację wsi jaka się dokonała tzn. większość ludzi, która mieszka na terenach wiejskich nie jest farmerami, tak jak przewidywał to klasyczny podział urban/rural. Przyjmując za punkt wyjścia przejście od gemeinschaft do gesellschaft, Gans stwierdził, że społeczeństwo amerykańskie nigdy do końca nie przeszło do społeczeństwa typu gesellschaft. Gdyż mimo procesów urbanizacji i uprzemysłowienia zachowuje ono typowe cechy charakterystyczne dla społeczności lokalnych. Prowadząc badania w miastach wschodniego wybrzeża (Boston, Nowy Jork) kategorycznie stwierdził, że społeczności lokalne nigdy tam nie zanikły.

Zaobserwował również proces, który nazywamy „wylewaniem się miast amerykańskich poza dawne strefy” tzn. migracje z centrum miast i obszarów blisko jego położonych do stref podmiejskich. Powody:
1) mieszkanie w wielkim mieście nie było dobrowolne, raczej uznawane na konieczność
2) wzrost przestępczości w dużych miastach
3) wzrost klasy średniej, lepiej zarabiających i wykształconych

Baby boom lat 50-tych był dodatkowym motywem, by szukać miejsca zamieszkania poza miastem. Stwierdzono, że strefa podmiejska będzie ostatnim etapem melting pot, podobne domy, status społeczny mieszkających tam osób, podobne dochody i aspiracje. Stała się ona uosobieniem amerykańskiego marzenia (american dream).
Było to inspiracją także dla Gans’a, który w swym dziele „Urban Villigers” na przykładzie Bostonu pokazał, że także w dużym mieście zachowały się społeczności typu po-wiejskiego.
Dzięki Levitowi powstało pojecie „Levit Towns”. Pokazał, że w tych miasteczka strefy podmiejskiej, wcale nie mieszkają anonimowi ludzie o podobnych gustach, tylko, że w nich również funkcjonują zwarte wspólnoty a nawet wytwarzają się czasem społeczności typu etnicznego.

Te zjawiska doprowadziły Gansa i innych badaczy do wniosku, że miasta amerykańskie i suberbia to wcale nie jest anonimowy tłum, ale nastąpiła swoista komunitaryzacja (od ang. community). Pokazali, że istnieje ścisły związek między danym obszarem a społecznością jaka go zamieszkuje tzn. tereny w tej samej odległości od centrum, mogą być zupełnie inaczej zagospodarowane w zależności od społeczności jaką je zamieszkuje.

Powody tworzenia grup etnicznych:
1. Potrzeba bycia razem (np. parafie)
2. Możliwość tworzenia grup nacisku (sprzyjał temu podział na okręgi wyborcze)

Lata 40-te i 50-te to okres stabilności ekonomicznej i kulturowej miast amerykańskich. Dlatego przyszłość w koncepcji Gansa jest bardzo optymistyczna. Kryzys przyszedł dopiero w 2 połowie lat 60-tych i w niektórych miastach trwa do dzisiaj, choć został on w znacznym stopniu opanowany. Nie dotyczył on jednak całości miast amerykańskich. Był spowodowany kryzysem gospodarczym, który dotknął tradycyjny przemysł.

Comments are closed.