Kontrakty nienazwane.

Kontrakty nienazwane.

Kontrakty nienazwane (contractus innominati) dochodziły do skutku podobnie jak kontrakty realne: nie wystarczyło samo porozumienie, ale jedna ze stron musiała spełnić swoje świadczenie. W tym momencie zawiązywał się dopiero węzeł obligacyjny i powstawała podstawa do żądania, ażeby i druga strona wypełniła swój obowiązek.
Świadczenia stron mogły polegać albo na dare, albo na facere. Była to więc wymiana rzeczy lub usług. Istniały cztery kombinacje co do przedmiotu świadczenia:
- do ut des („daję ażebyś dał) – było to przeniesienie własności jednej rzeczy w zamian za przyrzeczenie przeniesienia własności innej rzeczy, czyli zamiana
- do ut facias („daję, ażebyś uczynił”) – przeniesienie własności rzeczy w zamian za przyrzeczenie wykonania usług, np. namalowania obrazu
- facio ut des (”czynię, ażebyś dał”) – wykonanie usług w zamian za przyrzeczenie przeniesienia własności rzeczy
- facio ut facias („czynię, ażebyś uczynił”) – wykonanie usługi w zamian za przyrzeczenie innej usługi.
Niektóre z tych kontraktów znane były już w okresie prawa klasycznego i miały nawet swą nazwę, były to:
- kontrakt estymatoryjny (aestimatum) – polegał na tym, że jedna strona oddawał drugiej do sprzedaży rzecz oszacowaną, odbiorca zaś zobowiązywał się zapłacić sumę wynikającą z oszacowania albo zwrócić samą rzecz (facio ut des albo facio ut facias)
- zamiana (permutatio rerum) – dwie strony wymieniały bezpośrednio jedną rzecz na inną rzecz. Zamiana różniła się od emptio venditio realnym sposobem zawarcia, charakter kredytowy istniał tylko po jednej stronie, a wymóg przeniesienia własności po obu stronach
- ugoda (transactio) – jedna strona zrzekała się wątpliwego uprawnienia lub rezygnowała z prowadzenia niepewnego procesu w zamian za przyrzeczenie ustępstwa z drugiej strony (facio ut facias)
Ochrona procesowa. Porozumienia takiego rodzaju uchodziły pierwotnie za pacta, a jako takie były w przypadku prawa rzymskiego niezaskarżalne. Na drodze rozwojowej pierwszy krok uczyniło prawo rzymskie przyznając skargę o zwrot świadczenia tej stronie, która je spełniła. Środkiem procesowym było tu powództwo z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia.
Następnym krokiem było przyznanie przez pretora actio in factum, za pomocą której można było się domagać wyrównania szkody powstałej w wyniku niewykonania wzajemnego świadczenia. Krok ostatni to przyznanie stronie oczekującej świadczenia powództwa zwanego actio praescriptis verbis. Miała ona na celu wymuszenie spełnienia świadczenia przyrzeczonego

Comments are closed.