Kwestia hiszpańskiej Florydy Wschodniej - Historia USA do 1900 r.

Kwestia hiszpańskiej Florydy Wschodniej - Historia USA do 1900 r.
Amerykańscy politycy od dawna liczyli, że Florydę Wschodnią uda się przejąć. Na mocy układu Pinckneya (Pinckney’s Treaty) z 1795 r. Hiszpania i USA zobowiązywały się do zapewnienia, aby Indianie zamieszkujący ich terytoria nie naruszali granic imperium kolonialnego Hiszpanii i USA. Hiszpania, jak że była bardzo słaba po wojnach napoleońskich i miała ogromne kłopoty (przede wszystkim z koloniami w Ameryce Łacińskiej), de facto nie utrzymywała kontroli nad swoim terytorium w Ameryce Północnej. Tak naprawdę jedynie okręg San Augustin był w miarę jeszcze zarządzany, pozostałe terytorium praktycznie nie było kontrolowane. To był pewien problem dla Amerykanów, dlatego że z tego terytorium odbywały się ataki indiańskie na terytorium amerykańskie. Były to ataki tzw. Seminoli. Seminole to nie nazwa plemienia ani szczepu indiańskiego! Seminole to wspólna nazwa dla Indian (głównie Creek), którzy uciekli z terytorium USA, zbiegów murzyńskich z plantacji i często białych przestępców, którzy uciekli przed prawem na terytorium Florydy. Ten obszar był nie kontrolowany i tam można było uciec.
Główną siłę Seminoli stanowili Indianie Creek. Skąd się tam wzięli? Otóż Jackson, zanim został głównodowodzącym armii amerykańskiej na południu, był generałem, który prowadził z Indianami Creek wojnę właśnie podczas konfliktu 1812 r. Jak pamiętamy Tecumseh ruszył na południe i przekonywał Indian z południa do przyłączenia się do walki przeciw Amerykanom. Wszystkie tamtejsze plemiona odmówiły poza grupą plemion Creek – Czerwone Kije (Red Sticks). Ta grupa wystąpiła przeciwko Amerykanom i podpalała forty i osady amerykańskie. Jako gubernator Tennessee Jackson zebrał swoją milicję i ruszył do walki z Indianami. Pokonał ich w kilku bitwach, a następnie zmusił ich, na mocy traktatu zawartego w Forcie Jackson (nazwanym tak od jego nazwiska) , do oddania 2/3 swojego terytorium. Indianie zostali wyparci ze swoich siedzib i uciekli właśnie na terytorium kolonii hiszpańskich w Ameryce Północnej. Stamtąd prowadzili ataki na osady amerykańskie. Sami siebie nazwali Seminolami. „Seminole” w narzeczu Creeków oznacza „wypędzonych”.
Fala ataków Seminoli nasiliła się w latach 1816-1817. W związku z tym prezydent i Kongres zobowiązali dowódcę wojsk okręgu południowego, którym cały czas był Andrew Jackson, do wyprawy i pacyfikacji Seminoli, zezwalając mu na ściganie ich na terytorium hiszpańskim, ale zakazując zarazem atakowania fortyfikacji hiszpańskich. Andrew Jackson nie miał zamiaru przejmować się tym, co nakazywał prezydent. Ścigał Seminoli, a przy okazji zdobywał po kolei forty hiszpańskie, powiesił dwóch Anglików, których uznał za szpiegów i oznajmił Waszyngtonowi, że tak naprawdę brakuje mu sześciu tygodni, żeby cała Floryda była amerykańska. To przeraziło prezydenta i Kongres, gdyż była to jawna agresja. Postanowiono odwołać Jacksona. Z drugiej jednak strony w trakcie operacji Jacksona ujawniła się słabość Hiszpanii. Pomogło to w negocjacjach, jakie prowadził sekretarz stanu John Quincy Adams z negocjatorami hiszpańskimi. Ta wyprawa Jacksona w końcu spowodowała to, że Floryda została wynegocjowana dla Amerykanów na bardzo korzystnych warunkach.
W lutym 1819 r. John Quincy Adams i poseł hiszpański Luis de Onís zawarli Traktat Transkontynentalny, zwany też traktatem Adamsa-Onísa . Traktat ten przekazywał we władanie USA całą Florydę właściwie bezpłatnie tzn. za sumę 5 mln $, ale rząd USA miał je zapłacić nie Hiszpanom, lecz własnym obywatelom za straty, jakie ponieśli przez to, że rząd Hiszpanii nie utrzymywał Seminoli w karbach. Oprócz tego w traktacie tym ustalono granice pozostałych kolonii hiszpańskich w Ameryce Północnej. Zachodnia granica Luizjany miała biec wzdłuż rzek Sabine, Red, Arkansas.

Comments are closed.